Homo-niewiadomo?
wtorek, czerwiec 14, 2005
 

Site Meter



(Od autora: piszę głównie "gej", bo to krócej niż "lesbijka", a znacznie krócej niż "gej/lesbijka" i nie trzeba uważać na rodzaje. Ale umówmy się, że "gej" tutaj to osoba homoseksualna płci dowolnej. Przynajmniej tam, gdzie nie odbiera to sensu zdaniu. Dodatkowa przyczyna jest taka, że lesbijki, z różnych przyczyn (także z powodu obleśnych, męskich stereotypów) są jakby bardziej tolerowane. I dla większości, co wolno gejowi, wolno i lesbijce, a w drugą stronę niekoniecznie.)

WPROWADZENIE


Jestem hetero. Z Warszawy. Przez 23 pierwsze lata mojego życia nie spotkałem żadnego geja. Żadnego ujawnionego geja. Homoseksualista to był "pedał" z "męskich" dowcipów. Takie śmichy-chichy nastolatków. Podejrzewaliśmy paru kolegów, ale raczej w ramach żartów, drażnienia się, bo prawdziwy pedał to była postać mityczna, zboczeniec ze sprośnych kawałów. I nie zrozumcie mnie źle, nie było w nas agresji. Pedał był po prostu kimś z innej planety. Trudno nas winić. Nie znaliśmy przecież żadnego geja. Żadnego ujawnionego geja.
Lubię różnorodność. Zawsze czułem się trochę w mniejszości, tak toczyło się życie, że byłem otoczony ludźmi o innych poglądach. Stąd czułem mimowolną sympatię do różnych odmieńców i ciekawość dla ich świata. Pedał z dowcipu stawał się powoli gejem, ale wciąż był kosmitą, mityczną postacią.
Z nowo poznaną koleżanką byłem w kinie. Spotkaliśmy tam jej kolegów. Byli sympatyczni, wrażliwi, a ja nie od razu się połapałem. Czułem jakąś delikatną różnicę, ale pewności nie miałem. Nie znałem przecież jeszcze żadnego geja. Żadnego ujawnionego geja. Potem zaprosili nas na imprezę. Koleżanka była trochę zmieszana, a ja już wiedziałem. Byłem zachwycony, poznałem gejów, osoby z innej planety. To coś jak spotkanie kosmity. Obawa i ciekawość. Poszliśmy.

UPADEK MITÓW

I. Nikt się do mnie nie dobierał. To śmieszne, ale tkwiło we mnie (i we wszystkich moich kolegach) przekonanie, że gej rzuci się na nas, będzie obmacywał, podrywał, itp. Jakie to zabawne. Przecież sami wiemy, że nie podrywamy nieatrakcyjnych koleżanek. Nie podrywamy wszystkich kobiet na imprezie, zwłaszcza jeżeli widzimy, że im nie odpowiadamy. A geje często czują to lepiej, bo są przeważnie wrażliwsi. Co zabawne, w ich towarzystwie poczułem się dla nich po prostu fizycznie nieatrakcyjny. Nie musiałem niczego się obawiać. To był świetny sposób na zniszczenie głupiego stereotypu. Śmieszą mnie teraz i wzbudzają litość zaniedbani, brzydcy faceci, którzy mówią, rechocząc, że do "pedała" się nie zbliżą, bo jeszcze im coś zrobi. Żałośni, nie wiedzą, że gej spojrzy na nich najwyżej tak, jak my, heterycy, patrzymy na brzydką, zaniedbaną, niechlujnie ubraną kobietę.
II. Wyobrażenie sobie całujących się, czy dotykających facetów było dla mnie dość niemiłe. Działo się tak dlatego, że w wyobraźni widziałem moich kolegów, zwykłych chłopaków jakich znałem. To było odpychające i nie chciałem tego oglądać. A ten pedał-zboczeniec w moim wyobrażeniu był opętany seksem. Jak miało być inaczej, skoro był zboczeńcem, z innej planety, a identyfikowała go właśnie jedynie jego seksualność. Nie był normalnym facetem, różniącym się ode mnie tylko wyborem płci partnera. Był pedałem z dowcipów, a dowcipy zawsze związane były z obscenicznym seksem. Trudno mnie winić. Nie znałem przecież żadnego geja. Żadnego ujawnionego geja.
Mit upadł. Nikt nie kopulował na moich oczach, nie całował się demonstracyjnie. Niby nic dziwnego, na imprezach heteryckich też w końcu nic takiego nie robimy. Geje mieli być inni, a okazali się normalni. A drobne oznaki czułości, jakie sobie okazywali, jakieś dotknięcie dłoni, objęcie, nie raziły. Wyglądały naturalnie.
Kontakt z koleżanką się urwał i tych gejów nigdy już nie zobaczyłem. Innych też nie widziałem, bo znowu nie było ich w moim świecie. Żadnych ujawnionych. Ale ja już się trochę zmieniłem. Już był raczej gej, nie pedał. "Męskie", żarty z "pedałów" już nie śmieszyły. Była sympatia. I rodzaj dumy, bo ze wszystkich moich znajomych byłem jedynym, który rozmawiał z gejami. Ujawnionymi gejami. Ludźmi z innej planety. Starałem się być trochę ich ambasadorem. Mam porządnych znajomych, sami byli ciekawi. Myślę, że moja relacja też trochę ich odmieniła. Mieli bezpośredni przekaz od tego, który rozmawiał z kosmitą. Ujawnionym kosmitą.
Następni geje, ujawnieni geje, których poznałem, są przyjaciółmi mojej dziewczyny. Mieszkają w innym mieście, więc widziałem się z nimi parokrotnie. Mili ludzie, podobni trochę do tamtych. Teraz mogłem czuć się swobodnie, widziałem przecież już wcześniej kosmitów. Dla moich przyjaciół stałem się znawcą gejów. Poznałem przecież kilku i parę razy rozmawiałem. Oni wciąż jeszcze nie rozmawiali z gejem. Ujawnionym gejem. Mieszkają w Warszawie, mają po 30 lat.
Geje próbowali organizować parady w różnych miastach Polski. Zaczęło być o tym głośno. Najpierw usłyszałem o Krakowie. Zakaz parady, jakieś prawne przepychanki. Potem migawki w telewizji, informacje o lecących kamieniach, o kibolach i Młodzieży Wszechpolskiej. "Zboczeńcy", "Pedały", usłyszałem cały ten język z młodości. Te same uprzedzenia, które kiedyś miałem, te same "męskie" dowcipy, ten sam obleśny rechot. I ta myśl. Że może ich też nie można winić. Nie spotkali przecież żadnego geja. Żadnego ujawnionego geja. Ale ja już pogrzebałem dawne stereotypy. Gej już nie był zboczeńcem z innej planety. Był człowiekiem takim jak ja. I leciały na niego kamienie, z powodu płci osób, z którymi sypiał.
Nie pojechałem do Krakowa. Daleko, mało czasu, znalazłem sobie wymówki. Potem podobne sceny w Poznaniu. Myślałem "w Warszawie byłoby inaczej". Prezydent Kaczyński wydał zakaz. Powiedział "nie, bo nie", z góry uprzedził, że zgody nie da. I znów te same twarze w telewizji i znów "pedały" i "zboczeńcy" i znów ten sam obleśny rechot i znów, jak zmora, stereotyp pedała z innej planety, stereotyp z młodości. Znów ludzie, którzy nie poznali żadnego geja, żadnego ujawnionego geja.
Czasy się zmieniły. Na zachodzie geje mają coraz więcej praw. Nawet w Polsce powoli zaczynają być troszkę widoczni. No, przepraszam. W Warszawie i paru dużych miastach. W mniejszych miastach, wsiach i miasteczkach nie ma gejów. Ujawnionych gejów. Doszły też nowe uprzedzania, nowe mity. Teraz pedał z innej planety dodatkowo jest pedofilem. Nekrofilem. Zoofilem. I każdym innym -filem. Bije księży, napada na kościoły. Deprawuje dzieci, nawraca na homoseksualizm, propaguje, eksponuje, demonstruje, reklamuje. Chce naruszać święte prawa rodziny. Jest nienormalny. Zagraża. Każde z tych przekonań jest silnie zakorzenione. Tkwi w podświadomości. Jak się je wyciąga po kolei i artykułuje spokojnie, okazują się tyle warte, co moje dawno pogrzebane mity. Że gej mnie zgwałci. Że będzie chciał kopulować na moich oczach. Że myśli tylko o seksie, itp.
Niektórzy geje zaczęli domagać się nowych praw. Chcą zawierać związki. Niektórzy mówią o adopcji dzieci. Ale wciąż są z innej planety. Jest ich mało. Są jak delegacja przybyła na Ziemię. Wielu nie wierzy, że na ich planecie jest poza nimi jeszcze ktoś. Nie poznali żadnego geja. Żadnego ujawnionego geja.

ZWIĄZKI GEJÓW

Argumenty za: wygodniejsze życie, rozwiązanie prozaicznych problemów (odbieranie paczki na poczcie, wizyty w szpitalach), potrzeba jakiejś legalizacji życia, a może też chęć zerwania z mitem, że wszyscy geje zmieniają co chwila partnerów i nie umieją się ustatkować w stałym związku. Argumenty przeciw: świętość małżeństwa, reprodukcyjna rola rodziny, strach przed gejowską adopcją dzieci. Ale chyba jeszcze bardziej strach przed zalegalizowaniem istnienia kosmitów w społeczeństwie. Bo dając im jakieś prawa, specjalnie dla nich, przyznajemy się, że są, że żyją wśród nas. A przecież większość z nas nie zna żadnego geja. Żadnego ujawnionego geja.
Rozwiązania:
I. Zignorowanie bezczelnych żądań garstki emisariuszy. Ich planeta jest bezludna, gejów prawie nie ma, są ważniejsze problemy.
II. Wprowadzenie związków partnerskich. Umów cywilnoprawnych, podpisywanych w obecności urzędnika, dla homo i dla hetero, dających prawa zbliżone do praw małżeńskich i równie łatwych do zerwania, jak i podpisania.
III. Zalegalizowanie homoseksualnych małżeństw na równi z heteroseksualnymi.
Punkt II wydaje mi się najlepszy. Zadowoli tych, którzy silnie przywiązali się do słowa "małżeństwo", a geje przecież i tak mogą nazywać swój związek jak chcą. Byłoby to także niezłe rozwiązanie dla par heteroseksualnych, które np. w razie czego nie chcą przeżywać "przyjemności" długiego rozwodu. Oczywiście, są ludzie, dla których to właśnie jest argument przeciwko, bo oni uważają, że im bardziej rozwody są utrudnione, tym lepiej. Ci ludzie pewnie łatwiej zaakceptowaliby takie rozwiązanie TYLKO dla gejów. Ale walka o ich przekonanie to juz tylko interes hetero. Jest jeszcze inny argument przeciwko. Mówi się, że gejowska rodzina nie spłodzi potomka, więc nie zasługuje na takie same prawa jak rodzina heterycka. Ten argument ma dwie słabości. Pierwsza, oczywista chyba dla wszystkich: są bezdzietne małżeństwa heteroseksualne i korzystają z tych samych praw, co te z dziećmi. Ten argument obala się mówiąc, że istnieje potencjalna szansa, że urodzą dziecko. Wtedy oczywiście można podać przykład par bezpłodnych albo osób starszych, które decydują się na ślub. Najbardziej uczciwe w takim rozumowaniu byłoby uzależnienie przyznania pewnych praw (np. ułatwień podatkowych) tylko parom z dziećmi. Ale to jest dość jałowa dyskusja. Dlatego, że jest inny problem. Gejowskie związki nie muszą być bezdzietne. I zanim zachłyśniecie się z oburzenia, doczytajcie do końca.

GEJE i DZIECI

Kiedy już pogrzebałem swoje młodzieńcze mity i przysypałem je warstwą wstydu czułem się w pewnym stopniu ambasadorem z planety gejów. Broniłem ich w dyskusjach, zgadzałem się na przyznanie im praw. I zwykle takie rozmowy dochodziły do momentu, kiedy pytano mnie: "dobrze, a co z adopcją dzieci przez pary homoseksualne?". To pytanie stawiało mnie w trudnej sytuacji. Czułem opór przed powiedzeniem "jestem za". Próbowałem się wymigiwać i w końcu przyznawałem, że to prawo szłoby za daleko. Nie tylko ja miałem ten problem. Wiele dyskusji kończy się tym pytaniem i wiele osób zaczyna się zachowywać tak jak ja wtedy i tak samo odpowiadają.
Niedawno zacząłem się nad tym głębiej zastanawiać. Co wzbudza we mnie opór, gdy myślę o adopcji dziecka przez pary homoseksualne? Starałem się być ze sobą jak najbardziej uczciwy. I uczciwie chcę to opisać.

I. NIE MA ALTERNATYWY "HOMO CZY HETERO"

Po pierwsze zdałem sobie sprawę, że podświadomie stawiam sobie to pytanie tak: "czy lepiej, żeby dziecko było wychowywane w rodzinie hetero, czy homo?". Czy lepiej, żeby miało i mamusię i tatusia, czy dwóch tatusiów (dwie mamusie). I zauważyłem, że zdumiewająco wiele osób tak stawia ten problem. I odpowiadałem uczciwie: lepiej mieć i mamusię i tatusia. ALE TO JEST FAŁSZYWA ALTERNATYWA. Mówimy o ADOPCJI dziecka. Ja miałem w głowie obraz małej dziewczynki, którą zabierają ze szczęśliwej heteryckiej rodziny i dają rodzinie homoseksualnej. Kiedy sobie to uświadomiłem, zrozumiałem, że to KOMPLETNA BZDURA. Mit rozsypał się. Mówimy o ADOPCJI dziecka. Sieroty, która nie ma nikogo. Ani mamusi, ani tatusia. Jest zamknięta w miejscu, które przyjemne jest tylko z nazwy. To nie jest korczakowski dom dziecka. To nie są kolorowe zabawki, wesoła zabawa, wieczne przedszkole. To jest samotność. To jest brak miłości. To jest choroba sieroca. I nawet pominę aspekt ekonomiczny - biedę i ubóstwo domów dziecka. Dziecko patrzy przez szybę na świat, gdzie inne dzieci mają mamusię, mają tatusia, mają mamusię i tatusia. Ono nie ma NIKOGO. Czy ktoś uczciwy może powiedzieć, że dla takiego dziecka lepiej nie mieć NIKOGO, niż dwóch tatusiów? Dwóch mam? Dzieci w SIEROCIŃCACH jest znacznie więcej, niż par czekających na adopcję (nota bene SKANDALICZNIE długo). Nie ma więc alternatywy "czy dać homo, czy hetero". Starczy dla wszystkich, a dużo jeszcze zostanie. My, heterycy, postaramy się o to. Bo to są nasze, często porzucone, dzieci. O tę zbrodnię gejów nie oskarżymy.

II. HOMODEPRAWACJA

Dziecko w gejowskim domu będzie oglądało obrzydliwości, "nienaturalne" zachowania seksualne. Może samo zostanie gejem. To kolejne przekonanie, które wydobyłem ze swojej podświadomości na światło dzienne. Zastanowiłem się przez chwilę. To jest przecież mit nr II z młodości! A zaraz potem pomyślałem o moich rodzicach. I zdałem sobie sprawę, że przecież w normalnych, heteryckich rodzinach dziecko nie widzi seksu rodziców. Nie widziałem rodziców całujących się namiętnie. Migdalących się na kanapie. Przy mnie jest między nimi zwykła czułość, mogą trzymać się za ręce, objąć, pocałować w policzek. Ale przecież tatę też całuję czasem w policzek, wujkowie też się całują, ciocie tym bardziej, to nie jest nic szokującego. Zrozumiałem, że mit opętanego seksem "pedała", "zboczeńca" przetrwał u mnie w tym miejscu. A jak to zrozumiałem, odpuścił. W homoseksualnej rodzinie dziecko nie zobaczy więcej seksu, niż w heteroseksualnej. Dla dziecka widok kopulujących rodziców byłby pewnie takim samym wstrząsem, niezależnie od ich płci. Czy zatem należy przypuszczać, że dziecko wychowane przez gejów zostanie gejem? Nie sądzę. Mam praktycznie pewność, że to nie rodzice wychowali mnie do heteroseksualizmu. Nie miałem nigdy wątpliwości co do mojej orientacji i rodzice nie mieli nic do tego. Podobnie, jeżeli miałbym homoseksualne ciągoty nie sądzę, żeby ich przykład do czegokolwiek w tej materii mnie przekonał. Zresztą, na zachodzie są już przykłady dzieci wychowanych w gejowskich rodzinach i wcale nie są homoseksualne. Ale załóżmy nawet, że w gejowskiej rodzinie jest trochę większa szansa, że dziecko będzie gejem. Pamiętajmy, że mówimy o SIEROTACH z OCHRONEK. Co jest dla nich lepsze? Nawet nie muszę słuchać tych wszystkich opowieści o fali w domach dziecka, o wykorzystywaniu (także seksualnym) młodszych przez trochę starszych, o biciu i tych wszystkich patologiach, żeby być pewnym odpowiedzi.

III. GEJ A PEDOFIL

Geje wezmą sobie małego chłopca i będą z nim baraszkować.
Od razu nasuwa się złośliwa odpowiedź: to do adopcji dawajmy im dziewczynki. A związkom lesbijskim chłopców. Wykluczymy szansę molestowania lepiej, niż w parach heteroseksualnych.
Ale ja oczywiście nie sądzę, żeby potrzeba było takich rozwiązań. Przekonanie, że gej to pedofil bierze się także w dużej mierze ze młodzieńczego mitu nr II. "Pedał" = "zboczeniec", a więc również cały brudny seks. Lubi z facetami, to pewnie chce też z chłopcami. Ale czy skoro hetero lubi z kobietami, to czy lubi też z dziewczynkami? Przecież heteroseksualna para też może sobie adoptować małego seksualnego niewolnika. Tym się jakoś nie przejmujemy, bo hetero są "normalni", tacy jak my. A geje są obcy, z innej planety. Przecież nikt z nas nie zna żadnego geja. Ujawnionego geja. To, że adoptujący gej jest pedofilem, odpowiedni urzędnik musi wykluczyć tak samo jak to, że adoptujący hetero jest pedofilem. Przecież pary heteroseksualne są dokładnie sprawdzane przed adopcją, rozumiem, że pary homoseksualne byłyby sprawdzane pewnie z podwójną pieczołowitością, zwłaszcza na początku. Stawianie sprawy w taki sposób, że każda osoba chcąca adopcji jest potencjalnym pedofilem skazuje wszystkie te OSIEROCONE dzieci na DOŻYWOTNI brak rodziców, stracone dzieciństwo, a najczęściej i stracone życie.

IV. SPOŁECZNE WYKLUCZENIE

Te dzieci będą przeżywały koszmar. Będą wytykane palcami, napiętnowane.
Po pierwsze już przeżywają i już są. Mówimy o SIEROTACH z DOMU DZIECKA. Po drugie to jest oskarżeniem społeczeństwa i argumentem obłudnym („nie możecie dostać dzieci, bo my je zaszczujemy”). Po trzecie, nie demonizujmy. Jasne, że gdyby para gejów z małego miasteczka adoptowała dziecko, nie miałoby ono łatwego życia. Taki obraz miałem w głowie. Jak go wydobyłem, to zrozumiałem. W małych miasteczkach nie ma gejów. Nie ma ujawnionych gejów. Tam geje są "pedałami", są z innej planety. Teraz wyobraziłem sobie zamożnych gejów z Warszawy, mieszkających w ładnym, nowym bloku. Gdzieś koło mnie. Po pierwsze, czy ktoś by się dowiedział? Duże, anonimowe miasto, ludzie zajęci swoimi sprawami, bardziej tolerancyjni. Czy rodzice innych dzieci będą wiedzieli? Nie koniecznie. A jeżeli, to czy się przejmą? Niektórzy, inni wezmą w obronę i nic wielkiego się nie stanie. Dzieci równie chętnie będą wyśmiewać okularnika. A poza tym, co to za sensacja mieć dwóch tatusiów? Wiele dzieci rozwódek powtórnie zamężnych ma. Poza tym dzieci są ciekawskie, lubią odmienności. Jeżeli tatusiowie będą fajni, to będą co najwyżej źródłem zazdrości. A te z rozbitych rodzin zazdrościć będą na pewno.

PROZA ŻYCIA

Słyszałem niedawno w telewizji pewnego chłopaka, który mówił: "nie chcę, żeby dziecko za 10 lat zapytało mnie, czemu Wojtuś ma dwóch tatusiów". Towarzyszył temu oczywiście obleśny, rubaszny śmiech jego młodych kolegów. Pomyślałem, że ten chłopak jest z jeszcze innej planety. Po pierwsze, napisałem już, że to i teraz może się zdarzyć i to w heteryckich rodzinach. Po drugie, życie jest bardziej skomplikowane. Mam kuzyna, który mieszka na wsi. Młody nastolatek. Całe życie jest wychowywany z mamą i jej siostrą. Ojca nigdy nie poznał. On ma w zasadzie dwie mamusie. Mamę i ciocię. Co odpowiada w szkole, jak go pytają? Z tego co wiem, nie wzbudza sensacji. Jest lubiany, tańczy "breka", jest normalnym, szczęśliwym chłopakiem. Wychowany przez dwie kobiety. Siostry. Z powodu ciasnoty śpią nawet w jednym łóżku (one, bez niego). A gdyby teraz przyjechali do Warszawy i zamieszkali w bloku. Czy wzbudziliby sensacje? Dwie kobiety i młody chłopak? Nie sądzę. A co z parą homo wychowujących dziecko z poprzedniego małżeństwa jednego z nich (są przecież ludzie biseksualni, są geje, których presja społeczna zmusiła do związku z kobietą i lesbijki, które pod tą presją żyły z mężczyznami)? Mało jest takich przypadków? Kolego z telewizji, obudź się. Czy mój kuzyn czułby się lepiej w domu dziecka? Miałby lepsze warunki? Byłby szczęśliwszy? Czy jest w jakimś sierocińcu dzieciak, który nie zamieniłby się z moim kuzynem? Ten chłopak pytał jeszcze: "kto wyjaśni dziewczynce menstruację i kobiece problemy, jak będzie tylko dwóch tatusiów?". Halo, tu Ziemia. Kolego, fałszywa alternatywa, mit nr I. A kto wyjaśni w SIEROCIŃCU? Pan wychowawca? Pani wychowawczyni? Starsze koleżanki? Geje mają mamy, mają przyjaciółki, bez problemu znajdzie się ktoś, kto wyjaśni. A w SIEROCIŃCU? Kto wyjaśni? Kto się zajmie? Zobacz kolego te dzieci kiwające się w chorobie sierocej i pomyśl: "to lepsze dla Was, niż mieszkanie z dwoma facetami. Z dwoma kobietami. Kochającymi Was". A potem popatrz w lustro. Prosto sobie w oczy.
Kiedy przyjrzałem się czterem, wyciągniętym z podświadomości uprzedzeniom i obawom, zadziwiłem się. Moim myśleniem kierowały takie oczywiste nonsensy! Przez tyle lat! Dlaczego? Chyba wpojony od dawna stereotyp "pedała" i "zboczeńca" ciężko jest wyplenić. Ale chyba udało się i poczułem ulgę.
Teraz jestem przekonany, że dziecko z SIEROCIŃCA (dom dziecka brzmi bardziej sielankowo i ma powodować fałszywe wrażenie, że to miłe miejsce) będzie miało u kochającej się, zamożnej, szczęśliwej pary gejów (tak samo, jak z małżeństw heteroseksualnych czekających na adopcję wybiera się kochające, zamożne i szczęśliwe) ZNACZNIE, bez porównania, lepsze życie niż w PRZYTUŁKU DLA SIEROT, w którym się nie z własnej winy przecież znalazło.

UCIEKAJĄCY ŚWIAT

Najciekawsze jest to, że całe powyższe uzasadnienia prawa par homoseksualnych do adopcji są bardziej dla dobra dzieci, niż dla dobra gejów. Znakomita większość par gejowskich nie skorzysta z prawa do adopcji, podobnie, jak pary heteroseksualne bardzo rzadko z tego prawa korzystają (jeżeli ktoś teraz dodaje pod nosem „bo mają własne”, niech czyta uważnie dalej). Zauważyłem u przeciwników praw gejów (że posłużę się takim skrótem myślowym) dziwne przekonanie. W pewnym stopniu tkwiło też we mnie. Niech to będzie mit nr V.

GEJE MOGĄ SIĘ ROZMNAŻAĆ

Mówi on, że nie dając gejom prawa do adopcji chronimy przed nimi dzieci, że "zboczeńcy" i "pedały" nie będą wychowywać nam młodego pokolenia. Jest w tym trochę mściwej satysfakcji, że jesteśmy lepsi, bo możemy mieć dzieci, a oni nie. To się często przewija: homoseksualizm jest nienormalny, bo geje nie mogą mieć potomstwa. Ostatnio czytałem jak ktoś pisał, że geje są chorzy, ułomni, bo nie mogą się rozmnażać. Obalmy mit V. Bardzo łatwo. Homoseksualizm to nie jest bezpłodność. GEJE MOGĄ SIĘ ROZMNAŻAĆ! Nie między sobą, oczywiście, ale jakim problemem jest znalezienie miłej pary zaprzyjaźnionych lesbijek? Do zapłodnienia nie trzeba stosunku, taka oczywista uwaga, ale chyba nie dla wszystkich. Wystarczy pipetka z apteki. I to nie jest science fiction, to rzeczywistość. Nie tylko na zachodzie, w Polsce też.
Dochodzimy do ciekawego wniosku. Po co gejom to nagłośnione prawo do adopcji? Co osiągną obrońcy, kładący się w pozie Rejtana? Tyle tylko, że będzie więcej dzieci w SIEROCIŃCACH. Więcej dzieci będzie miało zmarnowane życie (przez nas heteryków, pamiętajmy). A geje? Mówiąc prosto z mostu: nie będą brali "cudzych", "zrobią" sobie swoje. I nie da się tego zakazać. A zatem co, dulszczyzna na całego? Prawa do adopcji nie dajecie, krzyczycie: "zboczeńcy precz od dzieci", tarasujecie jezdnię. A tymczasem chodnikiem świat idzie do przodu. Rodzą się gejowskie i lesbijskie dzieci, wychowywane są przez dwóch tatusiów, dwie mamusie, na zmianę przez dwie mamusie, dwóch tatusiów, na raz przez dwie mamusie i dwóch tatusiów. Młodzież Wszechpolska śpi spokojnie z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku, a tuż za ścianą, po cichu, bez rozgłosu rośnie nowe pokolenie. A w SIEROCIŃCACH samotne dzieci płaczą, a Młodzież Wszechpolska śpi spokojnie. Obroniła je przed "zboczeńcami", "pedałami", mieszkańcami innej planety. Nie znają przecież żadnego geja. Żadnego ujawnionego geja...


EPILOG

Po umieszczeniu powyższego tekstu w Internecie otrzymałem sporo listów. Kilka polemicznych postaram się podsumować i zbiorczo na nie odpowiedzieć.


ARGUMNETY PRAKTYCZNE A ARGUMENTY ETYCZNE

Kilka osób zorientowanych lepiej ode mnie w problematyce adopcji i Polsce wytknęło mi niewiedzę i powiedziało, że w naszym kraju jest więcej chętnych do adopcji małżeństw heteroseksualnych niż oczekujących na adopcję dzieci (a więc takich, które spełniają prawne kryteria). Dla nich oznacza to, że moje rozważania nad losem sierot i problem "sierociniec czy rodzina homoseksualna" nie mają odniesienia w rzeczywistości.
Odpowiadam: problem adopcji dzieci przez pary homoseksualne w Polsce nie istnieje, skoro nie ma dzieci do adopcji. Wystarczy zapisać w prawie, że pierwszeństwo do adopcji ma rodzina heteroseksualna. Nie będzie to większą dyskryminacją niż niemożność adoptowana dziecka przez samotnego mężczyznę, przy równoczesnym przyzwoleniu na adopcję przez samotną kobietę.
Należy jednak zauważyć sprytne przejście od rozważań ogólnych, etycznych, do rozważań pragmatycznych. Skoro argument "wychowanie przez parę heteroseksualną jest przeważnie lepsze niż przez parę homoseksualną" okazuje się fałszywy, bo prawdziwy dylemat brzmi: "czy lepszy sierociniec, czy wychowanie przez parę homoseksualną", a ten dla przeciwników praw gejów do adopcji okazuje się niewygodny, przechodzą oni płynnie do argumentów praktycznych mówiąc nagle, że w Polsce nie ma sierot czekających na adopcję (spełniających prawne kryteria). Skoro tak, to nie ma też problemu, którego tak się obawiają.
Poza tym, jeszcze raz trzeba podkreślić, że problem adopcji sierot przez pary homoseksualne jest wyolbrzymiony, bo większość woli wychowywać własne, niż adoptować cudze. I to prowadzi nas do poważniejszego problemu, na który zwrócono mi uwagę. Wyobraźmy sobie parę lesbijek, żyjących razem i wspólnie wychowujących dziecko jednej z nich. Pewna pani pisze do mnie:
"Chciałabym jednak zwrócić Pana uwagę na pewne stereotypowe podejście, które pojawiło się w tym tekście: homoseksualiści walczą o adopcję dzieci, ale nie chodzi tu o adopcję dzieci obcych. Chodzi o to, żeby moje dziecko, wychowywane przeze mnie i moją partnerkę miało prawo do jej polisy ubezpieczeniowej, kolonii z jej zakładu pracy, prawo do korzystania z pakietów socjalnych, żeby moja partnerka, która wychowuje dziecko i łoży na jego utrzymanie miała takie same prawa, jakie miałby mężczyzna będący na jej miejscu, czyli ojciec. Biologiczny albo przysposobiony. Czyli walczymy tutaj o zniesienie dyskryminacji. Bo w związku akceptowanym przez państwo, matce w wychowaniu dziecka pomagać może tylko mężczyzna. A w rzeczywistości tak nie jest. Kulturowo w Polsce dziecko i tak jest wychowywane przez kobiety: matka i babcia, matka i teściowa, matka i jej siostra albo matka i opiekunka...".
To bardzo ciekawy głos, zwłaszcza, że nie był osamotniony. Inna pani napisała:
"Jest jeszcze jeden aspekt w całej tej naszej sytuacji. Tak jak mówisz, jest mała liczba osób homo chcących dziecko faktycznie adoptować, natomiast są pary, których dzieci są jednego z partnerów, tak jak my właśnie planujemy nasze maleństwo, i matką biologiczna będzie jedna z nas, ojciec nieznany, i gdyby mi coś się stało, to moim dzieckiem albo się zaopiekują moi rodzice, albo pójdzie do sierocińca, moja partnerka, jego drugi faktyczny rodzic, nie będzie miała żadnych praw, i choćby dlatego tak ważna jest dla nas adopcja. Żeby ona mogła zaadoptować, dziecko, które biologicznie jest moje. Ja chcę mieć pewność, że w razie mojej śmierci, ona będzie się naszym dzieckiem dalej opiekować".
I to jest realny problem i powód, dla którego pary homoseksualne chcą móc adoptować dzieci.
Niektórzy piszą, że danie dorosłym takich praw jest eksperymentowaniem na dzieciach. Ale czymże jest w takim razie w razie śmierci jednego partnera, biologicznego rodzica, oddanie dziecka do domu dziecka lub rodziny zastępczej, odbierając je osobie, która przez całe życie je wychowywała?
Na zakończenie chciałem podziękować wszystkim osobom, które do mnie napisały, polemicznie, lub z wyrazami poparcia.


Wyślij maila


Comments:
dobry tekst, ciekawe do ilu dotrze...
Trochę jednak upraszczasz z tą adopcją dzieci - to jest naprawdę OGROMNA kulturowa zmiana, jeśli miałoby do tego dojść. Pojawią się problemy, dużo problemów i wszystkie one będą wyciągane na światło dzienne i prześwietlane... dzieci będa miały ciężkie życie... To nie jest dobry pomysł w tej chwili - może za 20-30 lat... zobaczymy
 
Czesc,

Bardzo mi sie podobalo to, co napisales w swoim blogu/stronie.

Bede ciekawie patrzec jak sie rozwija dyskusja.

Pozdrawiam i zagrzewam do dalszych dzialan, bo dobrze sie czyta to co piszesz.

Mariusz
 
dziekuje za to co napisales - jesli nie masz nic przeciwko puszczam dalej - niech najwiecej osob tu dotrze!!!!!!! Govinda
 
Oczywiscie, ze nie mam :-). Bedę wdzięczny za popularyzację strony.
 
Świetny tekst.
Świat nie wygląda tak źle, kiedy ma się świadomość, że są tacy ludzie jak Ty. Oby jak najwięcej :)
Pozdrawiam.
 
Bardzo ciekawa rozprawka.
Tekst zrobil na mnie wrazenie - zrobi tez na innych. Zachecam do rozpowszechniania.
 
Swietny tekst. Kiedys sama w college mialam referat o zwiazkach jednoplociowych i przeczytalam bardzo duzo tekstow na ten temat. Twoj zrobil na mnie wyjatkowe wrazenie, zwlaszcza forma wypowiedzi. Nie snujesz naukowych czy prawniczych wywodow ale po prostu piszesz jak zmienialy sie Twoje poglady. Ten sposob wypowiedzi dociera do ludzi.
Puszczam dalej.
 
Dzięki za ten tekst.
Na kilka spraw patrzę teraz inaczej (głównie w kwestii adopcji)

Pozdrawiam

nie do końca ujawniony gej
 
Gdyby ludzie probowali w podobny sposob spojrzec na swiat - poprzez szukanie rozwiazan, a nie obstawanie przy swoich racjach - z pewnoscia nie tylko homoseksualistom zyloby sie lepiej.
Twoj tekst jest bardzo interesujacy, a przede wszystkim przystepny. Wnosi nowy, wartosciowy glos do dyskusji na temat praw mniejszosci seksualnych, jaka ostatnio rozgorzala.
Nie ze wszystkimi Twymi przemysleniami sie zgadzam, jednak najwazniejsza jest w moim przekonaniu refleksja, do ktorej sklania lektura Twych przemyslen - bowiem wielu sposrod tzw. "porzadnych" heteroseksualnych obywateli przydalaby sie chwila zastanowienia, czy to, co tak goraco odrzucaja, rzeczywiscie stanowi dla nich powazne zagrozenie.
Pozdrawiam serdecznie!
 
Szacuneczek dla autora. Naprawdę bardzo dobry tekst.
 
Świetny tekst. Oby więcej takich synów miała Polska
 
Rewelacyjny text.
Jak malo ludzi zyjacych w przekonaniach z dziecinstwa i lat mlodzienczych opisanych przez Ciebie nie potrafi sie przyznac do tego iz owe mity [opisane przez Ciebie]zostaly obalone...
Gratuluje.
 
dziękuje za świetny tekst:)
wydrukowalam-niech sobie mama przeczyta

pozdrawiam serdecznie
 
przyjemny tekst, cieszy zwlaszcza fakt, ze znalazlo sie w nim wiele argumentow, ktorych sama uzywam w dyskusjach.. szkoda tylko, ze w gruncie rzeczy nie zrodzila sie jeszcze zadna polemika, wszyscy tylko chwala.. no ale ok, ja tez pochwale :)
 
Wspaniale napisany tekst, który uzmysławia, jak wiele konfliktów na punkcie akceptacji homoseksualistów w społeczeństwie wynika z niewiedzy i hołdowania stereotypom.

Sam jestem gejem i wiem, że dla większości osób w moim otoczeniu, także w pracy, gej to w skrócie facet przebierający się za kobietę. Dodatkowo ruchający (przepraszam za wyrażenie) wszystko co się rusza. Niech żyją stereotypy.

Pozdrawiam i dziękuję za ten tekst. Powoli wraca wiara w to, że inteligencja ludzi może uratować nas przed nadciągającymi zachowaniami faszystującymi.
 
podoba mi sie, mimo ze wstrzymalbym sie jeszcze z sadami na temat adopcji dzieci... moze kiedys do tego dojrzeje, zeby przyznac racje.
 
swietny tekst panie Marcinie :)
 
Wszystkie te kwestie odbieram tak samo jak Ty. Tylko Tobie czy mi przyszło to zupełnie naturalnie, z wrodzonej ciekawości czy otwartości. Ludzie, którzy mają z tym problem nie zrozumieją, bo nie chcą. Przeczytają Twój (świetny) tekst, ale i tak będą widzieć w gejach ich narządy rozrodcze, czy akty seksualne. Wierzę, że ludzi odmienić może tylko życie, to w jakich sytuacjach nas stawia. Dyskusje nie zmienią zamkniętych na otwartych, ale ludzie, realni nie z kosmosu, mają szansę.

Pozdrav,
ullaaa.
 
Niezły jest Twój tekst, jednak też może zbyt uproszczony? Głosisz tolerancję dla takich grzecznych, oswojonych "gejów", którzy mimikują behawior seksualny typowych heteryków. Nie wszyscy są tacy, niektórzy naprawdę lubią seks, mocny, i różnorodny.

A problem zderzenia pojawia się nie na linii homo-hetero, ale na linii hedonizm-purytanizm. Homoseksualni mężczyźni, obracając się w społeczności która daleko bardziej akceptuje seks i jego różnorodność niż heterycy, zwykle są daleko bardziej seksualnie nasyceni niż mężczyźni heteroseksualni (pomijam bardzo bogatych hetero). Sama jednak społeczność "gejowska" źle patrzy na tych, którzy nie mając ochoty na grzeczny związek, wolą klimaty sauny i dancingu, grupowe akcje z kilkoma członkami :).

Grzeczni geje są tu krokiem w tył, przyznaniem że standardy mieszczańskiego społeczeństwa i pornofobia są OK. Ich roszczenie do prawomocności, czy nie opiera się wyłącznie na obsesjach judeochrześcijańskiej kultury?

Dla przykładu, dlaczego dzieci nie mają być świadkami seksu swych rodziców? jakie prawa logiki czy przyrody to uniemożliwiają? Dlaczego na porządnej imprezie ludzie razem mogą pić, a nie mogą razem się seksić?

To wyłącznie konwencjonalny wybór. W sporze między libertarianizmem a konserwatyzmem, miarą tolerancji jest jednak przyzwolenie nie na grzecznego, oswojonego geja - lecz zgoda na swobodne nieskrępowane życie biseksualnych hedonistów zoofili. Inaczej, pisząc o tolerancji, mówimy o jej atrapie. Tolerare: wytrzymywać, nawet z udręką. Nawet jeśli praktyki zoofila nam będą się wydawały obrzydliwe. (inna sprawa, dlaczego jakiekolwiek praktyki fizjologiczne miałyby nie być obrzydliwe?) :)

dobrego wszystkiego,
a.
 
A., a nie pomyslales o tym, ze moze ludzie wcale nie reaguja zle na postawy hedonistyczne, w ktorych obie strony nie sa zaangazowane emocjonalnie, tylko te, gdzie jedna jest wykorzystywana (zwlaszcza psychicznie)? Bo mi sie wlasnie wydaje, ze to Ty sprawe upraszczasz... A co do "społeczności która daleko bardziej akceptuje seks i jego różnorodność niż heterycy"... A skad Ty mozesz wiedziec, co dzieje sie w sypialniach wszystkich heterykow? I to nie tylko "tych bogatych". Zapewniam, ze w mojej dzieje sie duzo, a to, ze mam jednego partnera nie znaczy, ze pozostajemy przy pozycji misjonarskiej przy zgaszonym swietle. Czyzbys utrwalal stereotypy? A dlaczego dzieci nie powinny byc swiadkami seksu rodzicow? Poniewaz czesto sa one nieuswiadomione, czym jest seks (a czasem nie sa jeszcze w stanie tego pojac) i gwaltowne ruchy i jeki kojarza im sie z przemoca i bolem - jak same twierdza. Zoofilia? OK, pod warunkiem, ze zwierze wyrazi zgode i ochote na seks... :)) Ciekawe tylko, jak to stwierdzic.. A jezeli pies sam nie powie Ci, ze ma ochote na male bara-bara, to bedzie oznaczalo brak zgody. Wiec seks z nim bedzie wykorzystywaniem zywej, czujacej istoty majacej takie samo prawo do godnosci osobistej jak Ty. I to sie nazywa gwalt. I to wlasnie jest obrzydliwe.
 
Że dziękuję za ten tekst już pisałam. Ale muszę to zrobić raz jeszcze. Dziękuję.
 
Imputowanie wyznawcom tradycji judeochrześcijańskiej - ignorancji, posługiwania się stereotypami, dulszczyzny jako źródła oceny homoseksualizmu jest - delikatnie pisząc - nie do końca uczciwie.
Choć rozumiem, że ułatwia to "rozprawę" z wrogiem.

Na przyszłość jednak proponuję polemikę nie z tekstami z transparentów wiecowych, czy własnym (jakże stereotypowym i ciasnym, nie wychodzącym poza poetykę "Wyborczej" i "Nie") wyobrażeniem na temat "homofobów", ale z tekstami nieco poważniejszymi!!! Niekoniecznie dosępnymi w internecie. Ale od czego są biblioteki.
 
Mnie najbardziej smuci fakt, że tego artykułu nie przeczytają te osoby, które są najbardziej zacietrzewione w swoich przekonaniach - np. młodzież wszechpolska. Zaczną czytać dwa pierwsze zdania, zobaczą, że ktoś broni homoseksualistów i zamkną stronę - smutne.
 
zboczenie
 
Witaj...
Natknalem sie na linka do Twojego tekstu. Postanowilem przeczytac.

Bardzo dobry tekst choc zgadzam sie z jedna z poprzednich opinii, ze sprawa adopcji zostala splycona.
Sam jestem gejem. Na poczatku rowniez traktowalem "ich" jak kosmitow. W szkole ciagle opowiadalo sie glupie dowcipy, a nazwanie kogos pedalem, bylo traktowane jak najwieksza obraza. Choc mialem takie towarzystwo to zawsze mnie "dziwnie" ciagnelo do tego swiata. Duzo czytalem na ten temat ale kilkanascie lat temu sprawa wygladala troche inaczej. Ludzie jeszcze tego nie znali tak dobrze, a wiadomo, ze to co nieznane budzi lek. Tak wiec docieralem w duzej mierze do samych negatywnych informacji oraz komentarzy. Czasy sie jednak zmienily... Odkrylem, ze poza ciekawoscia jest cos jeszcze i tak to sie zaczelo. Dzis jestem naprawde szczesliwym czlowiekiem. Jestem dumny z tego, ze jestem gejem i w ogole sie tego nie wstydze. Prawie wszyscy znajomi o mnie wiedza. Wiedza tez rodzice i wspieraja mnie jak tylko moga.
Dziwia mnie ludzie, ktorzy gejow sprowadzaja do zboczencow, pedofili itd. Staram sie im wytlumaczyc jak jest naprawde ale czasem sie poprostu nie da.
Hmmm.... chyba sie rozpisalem zbytnio.
Tak czy inaczej gratuluje spojrzenia na ta sprawe i ciesze sie, ze wsrod heterykow sa normalni, otwarci ludzie.
Pozdrawiam
Milo82
 
Text nie jest świetny, jak każdy "artykuł sponsorowany". W sposób nawet niezbyt zakamuflowany jest kolejną homosexualną agitką, których dookoła coraz więcej.
Jedno mnie bawi, a bawiąc uczy: Jakiż to przedziwny przypadek losu sprawił, że OBIE "dziewczyny" autora były zaprzyjaźnione z pedałami?

P.S.
20 lat temu również miałem styczność z "miłymi", z młodych środowisk aktorsko/tanecznych.
Byli niezmiernie mili, szczególnie w momentach ganiania się po korytarzach z żyletką w ręku i okrzykami typu: "Ty kurwo, zdradziłeś mnie z Jackiem!!!".
Dajmy spokój permisywizmowi, zanim nas zabije!
 
Na ewidentne klamstwa musze zareagowac. Jezeli ktos nie wierzy, ze osoba heteroseksualna mogla taki tekst napisac, to jego problem. Nie jestem anonimowy i mozna fakty zweryfikowac. A co do "zabawy" i "nauki", to najpierw proponuje nauke czytnia. To pozwoli uniknac podobnych "zadziwien" (zaiste, strasznie to dziwne, ze poznana kiedys przelotnie KOLEZANKA znala gejow, jak i moja obecna, poznana po paru latach od tamtego wydarzenia, dziewczyna - nieprawdopodobny wrecz zbieg okolicznosci...).
 
Dzięki! Pomogłeś mi obalić te śmieszne wyobrażenie o gejach! Jestem jeszcze młoda i będę starała się rozpowszechniać Twoją opinię wśród rówieśników.
 
Hej,
Podziwiam za bardzo mądry i przemyślany tekst. Mam nadzieję, że jak najwięcej ludzi będzie go mogło przeczytać - ja postaram się tutaj przysłać każdego, kogo będę mógł.
Adam
 
i thought your blog was cool and i think you may like this cool Website. now just Click Here
 
I read over your blog, and i found it inquisitive, you may find My Blog interesting. So please Click Here To Read My Blog

http://pennystockinvestment.blogspot.com
 
Gratuluje swietnego tekstu, mam nadzieje ze chociaz niektorym uprzedzonym ludziom da on do myslenia.

Ja jako osoba przeciwna homofobii mialem do tej pory watpliwosci jedynie co do tego czy pary homo powinny wychowywac dzieci. Oczywiscie chodzilo mi tutaj glownie nie o to, ze geje/lesbijki beda zlymi rodzicami, tylko o problem nietolerancyjnego spoleczenstwa, w ktorym takie dziecko bedzie napietnowane. Twoje argumenty przekonaly mnie. Rzeczywiscie lepiej by dziecko trafilo do kochajacych rodzicow homoseksualistow niz wychowywalo sie w sierocincu. Twoj artykul zmienil wiec w pewien sposob moj poglad na sprawe. Dziekuje i pozdrawiam.
 
Genialny text. Milo wiedziec,ze sa w tym kraju ludzie myslacy nie miejacy klapek na oczach. Od razu sie lepiej czlowiek czuje :)
 
Cuż mam powiedzieć ... Dobrze, że ktoś postanowił przemyśleć problem. Bo problem gejowski/lesbijski - jak by go nie nazwać - istnieje.
Ah, żeby tylko inni byli na tyle poważni, by troszkę pomyśleć i dojść do właściwych wniosków.
Dziękuję ...

Angel
 
Best links to seks, seks video, seks filmy, seks free

seks video
seks free
seks filmy
seks
seks
Telewizja internetowa
Telewizja przez internet
 
... But if You want to make some money at home on affiliate marketing online then You should Discover My Secret, how to earn $1000 a week with 15 minutes of Your Time.

Best regards to You
Mike from blog Make money online




Fast Cash Fast Cash
Quick Cash Quick Cash
Make Money at Home Make Money at Home
Affiliate Marketing Affiliate Marketing
Make Money Online Make Money Online
Make Money Make Money
Making Money Making Money
seks seks


P.S. I like Your Site.
 
Get any Desired College Degree, In less then 2 weeks.

Call this number now 24 hours a day 7 days a week (413) 208-3069

Get these Degrees NOW!!!

"BA", "BSc", "MA", "MSc", "MBA", "PHD",

Get everything within 2 weeks.
100% verifiable, this is a real deal

Act now you owe it to your future.

(413) 208-3069 call now 24 hours a day, 7 days a week.
 
bardzo interesujące. bede musiał zrewidowac swoje poglądy co do adopcji dzieci przez pary homoseksulane. masz racje lepiej mieć dwóch kochających tatusiów lub mamusie niż nie mieć nikogo. tylko nasz kraj jest za bardzo anty... chciałbym aby to o czym piszesz było codziennościa. naprawde... ale aktualnie to bedzie dość ciężkie...
 
Bardzo dobrze napisane!popieram i podaje dalej...
les
 
rzeczywiscie swietny tekst, ale z tą adopcją trochę uprościłeś. Oczywiście że każdemu dziecku lepiej będzie w jakiejkolwiek rodzinie, w której będzie kochane, ale nie ma możliwości, żeby nie było ono wysmiewane i wytykane w swoim otoczniu (np szkolnym. Nawet w dużych miastach ludzie nie są do końca anonimowi, a przede wszystkim jeśli chodzi o dzieci w szkołach. Sama pamiętam, jak wstydziłam się w podstawówce tego, że mój ojciec nie mieszka z nami, a to przecież nie jest aż tak "nienormalne" i "zboczone" jak posiadanie dwóch ojców/matek..
Oczywiście, że w sierocińcach dzieją się dużo gorsze rzeczy. Ale dopóki w świadomości społecznej będą istnieć stereotypy o gejach - pedofilach, które rodzice będą wpajali swoim dzieciom, taka adpocja chyba nie ma sensu.. bo po co wrzucać dziecko z jednego koszmaru, jakim jest sierociniec, do drugiego, jakim jest społeczna nieakceptacja..

Poza tym piszesz o korzyściach dla gejów. Ale nikt nie patrzy na tą sprawę oczami dziecka. Nie chodzi mi bynajmniej o ty, czy zostanie ono gejem/lesbijką w przyszłości, bo wychowanie, moim zdaniej nie ma na to wpływu. Chodzi o to, że samo dziecko będzie się czuło wyalienowane, po prostu inne od swoich rówieśników. Trudno mu się będzie odnaleźć wśród dzieci z "normalnych" rodzin. Oczywiście, że przebywanie w domu dziecka też jest wstydliwe, ale z pewnością bardziej akceptowane. Sama mam z resztą koleżanke z domu dziecka i nigdy nie była specjanie prześladowana.

Podsumowując, należy działać od pdstaw, nie od końca. Tzn po pierwsze poprawić warunki w sierocińcach, żeby stały sie one rzeczywiście Domami Dziecka, w między czasie walcząc ze stereotypami. Jeśli ludzie zaczną pojmować, że gej to nie kosmita, wtedy można będzie zacząć wprowadzać prawo do adopcji.

Chyba strasznie sie rozpisałam, ale takie jest moje zdanie.
Pozdrawiam :)
 
ciekawy tekst. wart rozpropagowania. byłam przeciwna adopcji dzieci przez pary homoseksualne dopóki nie urodziłam własnego dziecka. to zupełnie odmieniło moje poglądy. dziecko powinno być przede wszystkim otoczone miłością, a tego najlepszy nawet dom dziecka (no chyba, że mówimy o rodzinnym domu dziecka-to inna kwestia) NIGDY nie zapewni. w domach dziecka opiekunka, pani, ciocia - jak kto woli - przychodzi do pracy, ma swoją własną rodzinę, po dyżurze wraca do domu. a dziecko potrzebuje stałych opiekunów.
to nieprawda, że w polsce brakuje dzieci do adopcji - wierutne kłamstwo! pracowałam w ośrodku adopcyjnym - na adopcję, tudzież rodzinę zastępczą, która jest o niebo lepszym rozwiązaniem niż dom dziecka, czekają dziesiątki tysięcy dzieci! ale... pary starające się o adopcję wolą (ich wolny wybór) adoptować noworodka, niemowlę, najchętniej dziewczynkę, zdrową, bez chorób dziedzicznych niż niesfornego kilkulatka, skrzywionego pobytem w patologicznej rodzinie. Takie są fakty. Wiesz kto adoptuje chore, upośledzone polskie dzieci? Holendrzy, Amerykanie, Włosi.. Nie oszukujmy się - opieka socjalna nad chorymi dziećmi jest tam na cywilizowanym poziomie.
A wracając do tematu - tak, popieram rodzinne formy opieki nad dziećmi z domów dziecka, z patologicznych rodzin przez pary homoseksualne. Jestem również za prawnym uznawaniem związków dwóch dorosłych osób, nieważne hetero czy homo. Opieka, dziedziczenie, itp. to problem również w konkubinatach.
Pozdrawiam:)
 
Witam, bardzo dobry tekst. Na pewno kilka spraw przemysle chociaz nie sadze zebym szybko zaczal traktowac pary homoseksualne jako normalne.
Co do rownania pedal=zboczeniec niestety w Polsce pedal to zboczeniec a to dlatego, ze zboczeniec wg slownika to człowiek, którego zachowania seksualne odbiegają od normy. Poniewaz w naszym kraju normy ksztaltowane sa glownie w oparciu o wiare chrzescijanska (czy sie to nam podoba czy nie i uwazamy to za zasciankowosc) poniewaz wiekszosc ludzi deklaruje sie jako wierzacy lub pochodzi z rodziny wierzacej. Dlatego tak dlugo jak wiekszosc spoleczenstwa bedzie uwazala zycie z partnerem tej samej plci za cos nienormalnego tak dlugo pedal bedzie zboczencem (nawiasem mowiac wg slownika to wcale nie taka straszna zniewaga).
Pozdrawiam i przepraszam za brak polskich czcionek.
 
Bardzo dobrze, że napisałeś ten tekst, oby jak najwięcej osób mogło tutaj dotrzeć. Także mentalnie. Im wcześniej społeczeństwo będzie się uczyć, tym wcześniej się ono nauczy -- właściwych postaw i zachowań.
 
proponuje przeczytac ten artykul:
http://wiadomosci.onet.pl/1601579,28350,wiadomosceu.html
 
nie zmiescil sie adres w poprzednim poscie,
koncowka powinna byc
wiadomosceu.html
 
Hi
 
Dobry i mądry, dojrzały tekst. Cieszę się, że ktoś w końcu napisał o tym w taki sposób, żeby dotarło do ćwoków. Bo, niestety, w naszym kraju jest ich mnóstwo - i pewnie długo jeszcze to się nie zmieni...
 
Bardzo dobry tekst. Podzielam Twoje zdanie - tak na marginesie sam jestem gejem, chociaż jakoś pewien jeszcze nie jestem z racji na mój wiek (17 l.), ale ciągnie mnie bardziej do mężczyzn.
Niektóre komentarze i wywody w tym temacie na prawdę mnie zaskakują. Same Twoje poglądy są raczej nie typowe jak dla HETERYKA, bo przecież dla PRAWDZIWEGO HETERO gej nie jest "gejem" tylko "PEDAŁEM" (częścią od roweru??).
Dwóch tatusiów idzie ulicą z wózkiem. Czy ktoś ich weźmie za parę??
Sex - jak dla mnie jeden z ciekawszych tematów - lubię jak każdy. A to czy robię to z innym facetem czy kobietą?? To aż takie istotne? I kto powiedział, że seks analny (bo przecież "pedały" na NORMALNY liczyć nie mogą ze swoim partnerem) jest brudny?? To mnie zawsze śmieszy. W większości związków jest higienicznie (każdy ma swoje fetysze). W gumce. Jeśli sobie para ufa jest reż i bez. A HETERYCY?? TEŻ UPRAWIAJĄ SEX ANALNY ze swoimi partnerkami (robią to coraz częściej). I co na to inni?? Po co zaglądać do cudzego łóżka?? Może na tym zakończę tą kwestie.
Adopcja? Nie mam nic przeciwko ale tylko dla par w stałym związku. Miło by było gdyby dało rade go jeszcze jakoś udokumentować... Ale w tym kraju to jest niemożliwe. Zero przyzwolenia :// Może heterycy też nie powinni móc? "By żyło się lepiej - wszystkim" - wtedy było by równo? Heeh... Najciekawsze jest to, że mniejszości zawsze są upokarzane... "PEDAŁ" = ZŁO CAŁEGO ŚWIATA. Nie ma żadnego przyzwolenia.
Sytuacja:
1
Widok dwóch chłopaków idących trzymając się za ręce.
i analogicznie:
Widok dwóch dziewczyn idących trzymając się za ręce.
- chłopaków wyzwą od "pedałów" i nie wiadomo od czego jeszcze; bardzo prawdopodobne, że polecą kamienie. na dziewczyny nikt uwagi nie zwróci...
2
Dziewczyna daje buziaka dziewczynie na przywitanie / pożegnanie.
Chłopak daje buziaka chłopakowi na przywitanie / pożegnanie.
- dziewczyny okey, chłopaki już nie - przecież to takie nie męskie :/ i w ogóle kto to słyszał, żeby dwóch chłopaków się tak zachowało!! Dla dziewczyn to normalne.
Nikt nie zwraca uwagi na dziewczyny "lesbijki", bo na dobrą sprawę nie wiadomo przecież kim one są?! Więc dlaczego wszyscy zwracają uwagę na chłopaków. Na gejów??
O nikim tak głośno nie jest jak o "PEDAŁACH". Kto by tam wspomniał o lesbijkach... Przecież one też są, żyją. Każdy "ciśnie" gejowi bo przecież on jest zły, najgorszy. To nie człowiek. To jakieś nie wiadomo co ;(

A może wszyscy powinni stać się PANSEKSUALNI?? To by było ciekawe doświadczenie. Chociaż przez jeden dzień.

Zastanawia mnie czy coś się kiedyś zmieni. Czy ludzie dostrzegą, że geje są tak samo NORMALNI jak hetero. Bo przecież w większości nie różnią się od heteryków niczym, poza tym, że czują pociąg seksualny do tej samej płci.

Niech każdy hetero przyzna... Czy doświadczył praktyk homoseksualnych? Ilu takich jest?? Ilu zatwardziałych heteryków twierdzi, że są w 100% hetero?? A tak na prawdę często prowadzą zupełnie inne życie!

Kto jest najlepszym przyjacielem kobiety? GEJ!! Ciekawe dlaczego tak jest... Geje są lepsi od heteryków?? xD na pewno pod wieloma względami tak! Każda kobieta chciała by mieć geja za męża, ale to nie możliwe!

Przystojny i bogaty facet jest albo żonaty, albo jest gejem.
Przystojny facet jest albo żonaty, albo jest gejem.
Reszta facetów jest wolna ;]

I jeszcze jedno:
"Podobno nie ma 100% heteryków, tylko są źle podrywani faceci" ;)
 
Amateur Sexchat

Ludersex

Amateur Sexchat
 
Inny Blogerze!
Na YouTube juz teraz mozesz zobaczyc rodziny, gdzie adoptowane dzieci maja dwoch tatow badz dwie mamy. Te dzieci nie maja problemow w szkole wiekszych niz dzieci rude, czy grube. Problemem nie sa inne dzieci, tylko ich rodzice. Jesli bedziemy wciaz powtarzac i sobie i potem naszym dzieciom, ze maluchy a potem starsze dzieci z gejowskich rodzin beda mialy ciezkie zycie - to pewnie beda mialy, bo taki mem ugruntujemy w spolecznej swiadomosci.
Jestem ruda, w przedszkolu dzieci powtarzaly za rodzicami ze marchewka i czemu mama nie pofarbuje mi wlosow, w podstawowce obylo sie juz bez sensacji, oprocz pojedynczych sytuacji, a im bylismy starsi tym kolegow bardziej obchodzilo jaka jestem.
A, mam tez kolezanke ktora wychowal tata i "wujek", jest bardzo fajna heteryczka:)
 
Widać że tekst pisany przez pedałującego. Nigdy nie zaznacie spokoju w tym kraju ze strony normalnych ludzi.
 
Prześlij komentarz

<< Home

Powered by Blogger